Na ul. Piaskowej w Pyskowicach osobowy ford zjechał z jezdni i wbił się w ogrodzenie prywatnej posesji. W środku siedział nieprzytomny kierowca, a z auta zaczął wydobywać się dym.

Mieszkańcy usłyszeli huk około 15:40 i od razu wybiegli przed domy. Wyciągnęli mężczyznę z samochodu, a gdy okazało się, że nie oddycha, rozpoczęli resuscytację. Chwilę później na miejsce dotarł patrol drogówki z Gliwic. Dwaj policjanci przejęli akcję i prowadzili uciski klatki piersiowej do czasu przyjazdu strażaków z Pyskowic oraz zespołu ratownictwa medycznego.

Po przywróceniu czynności życiowych kierowca trafił w ciężkim stanie do szpitala. Tam lekarze stwierdzili zawał serca. Obecnie mężczyzna przechodzi rehabilitację.

W tej historii kluczowe były pierwsze minuty. Zanim na miejsce dojechały służby, o życiu kierowcy decydowali przypadkowi świadkowie, którzy nie stali z boku.

źródło: Wiadomości Policja Śląska